POLKA, KTÓRA PRZEŻYŁA ATAK NA WORLD TRADE CENTER

1 lutego Miejsko Gminna Biblioteka Publiczna gościła Jaromira Kwiatkowskiego, autora książki „Drzewo przetrwania. Ucieczka z 82. piętra”. Opowiada ona o losach Polki, która w chwili ataku terrorystycznego na wieże WTC znajdowała się w jednej z nich.


Leokadia nomen omen Głogowska, w rzeczywistości z naszym Głogowem Małopolskim nie ma nic wspólnego. W latach 80. wraz z mężem i synem przez Niemcy udała się do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkała w Nowym Jorku i szybko zaaklimatyzowała się w nowym otoczeniu. Znaleźli pracę, kupili dom, zaczęli wieść szczęśliwe życie. Pani Leokadia pracowała dla przedsiębiorstwa planistycznego, którego siedziba mieściła się na 82. piętrze jednego z wieżowców WTC. Jej życie zmienił dopiero pamiętny dzień 11 września 2001 r.

Historię Leokadii Głogowskiej opisał w swojej książce Jaromir Kwiatkowski. Spotkali się przypadkowo, gdy pani Leokadia przyjechała na Podkarpacie w 2016 r. Ich spotkanie zaowocowało najpierw trzygodzinną rozmową w Rzeszowie, a później wielomiesięczną wymianą korespondencji mailowej prowadzoną przez Atlantyk. W ten sposób powstał długi wywiad, który opublikowany został w książce.

Na spotkaniu autorskim Jaromir Kwiatkowski opowiedział o losach pani Leokadii. O tym, jak zareagowała, gdy o 8.46, 11 września 2001 r., siedząc w swoim biurze, usłyszała potworny hałas i poczuła jak wieża odchyla się w stronę południową. Dziesięć pięter wyżej, od strony północnej, w wieżę wbił się porwany przez terrorystów samolot, ale pani Leokadia, ani nikt z pozostałych 20. osób obecnych w biurze na 82. piętrze, o tym nie wiedzieli. Zgodnie z procedurami bezpieczeństwa w sytuacjach zagrożenia należało stosować się do poleceń nadawanych przez specjalny system nagłaśniający. Jednak z głośników nie płynął żaden komunikat, za to jeden z kolegów pani Leokadii, spokojny i cichy zazwyczaj Tony, krzyknął głosem, który wszystkich postawił na nogi: Get out! Right now! (uciekać, natychmiast). Właśnie jego zdecydowane zachowanie spowodowało, że niemal wszyscy pracownicy biura rozpoczęli ewakuację.

Żadna z 99 wind w wieży nie działała. Uciekać można było tylko klatką schodową. Jednak nie było to proste. Z wnętrza klatki wydobywał się czarny dym. Wystarczyło jedno spojrzenie, by poczuć przerażający strach. Czy w tym kłębowisku czarnego dymu nie czai się jakieś zagrożenie? To była pierwsza chwila zwątpienia, które nagle ogarnęło panią Leokadię. Zaczęła się modlić. Nie o to, aby Bóg ją ocalił, była pewna, że śmierć jest tuż tuż. Modliła się o to, żeby umrzeć spokojnie, bez złorzeczenia na swój los. Wówczas przypomniał jej się pewien fakt, który natychmiast wlał w jej serce spokój. Wiedziała już, że Bóg ją uratuje. Jaki to fakt? Tego zdradzić nie mogę. Przeczytajcie o tym w książce Jaromira Kwiatkowskiego.

Spotkanie autorskie zakończyło się dyskusją. Uczestnicy byli bardzo podekscytowani. Dramatyczne losy pani Leokadii poruszyły wszystkich do głębi. Po spotkaniu można było otrzymać autograf autora w jego książce oraz zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Życie jest mocniejsze od śmierci, a miłość od nienawiści – napisał autor w dedykacji na egzemplarzu książki należącej do MGBP – Tylko miłość może uratować świat. Ta historia jest tego dowodem.

Robert Borkowski

Seo wordpress plugin by www.seowizard.org.